Idziesz na jednego?

Bierze swoją włócznie i zwołuje ziomków. – Unga henga! Wokół niego gromadzą się myśliwi...

Razem idą na polowanie. Zakradając się do płochliwej zwierzyny nie można się odzywać. Czatują, więc w krzakach, niekiedy w bezruchu czekając, aż przyszły posiłek da się złapać. W końcu! Zwierzę trafia na plecy łowców. Powrót do wioski. Są zmęczeni, mają siłę jedynie na siedzenie i wpatrywanie się w ogień.
Tak było drobne kilkadziesiąt tysięcy lat do tyłu. Męska przyjaźń ma swą genetykę z Jurasic Parku, jest naznaczona wspólnym doświadczeniem i przeżyciem, gonitwą za zapewnieniem konsumpcji, niekoniecznie pogłębioną rozmową i zwierzeniami. Jeśli się odezwiesz na łowach - plemię pójdzie spać głodne. Jeśli sam ustrzelisz biegający obiad – zaskarbisz sobie szacunek pozostałych. To, co cementowało kiedyś i co cementuje dziś ową niezwykłą więź zwaną męską przyjaźnią to wspólnota działania. Rytuały, do których nie dopuszcza się kobiet. Kiedy idzie się na polowanie, na wojnę czy z kumplami na piwo – nie bierze się żony czy dziewczyny. Po co? Na zabawę z nimi będzie czas po powrocie... A teraz błogi spokój, oszczep, kij golfowy, kufel w dłoń i nie ma: czy masz ciepłe skarpety, brudna koszula, nie przeklinaj, bla, bla, bla, i ta ustawiczna potrzeba rozmowy... W towarzystwie dobrych przyjaciół płci męskiej nie trzeba tyle gadać. Wystarcza gapienie się w kufel, mecz w telewizji, albo, jak piłka wpada do dołka. I paradoksalnie to również spaja! A zamiast polowania – wspólne granie na komputerze, czy spotkanie na sali sportowej, albo siłowni.
Z drugiej strony towarzysz wypraw to koniecznie osoba godna zaufania. Wszystkie wyzwania, starcia i problemy, które pokonuje się wraz z przyjacielem sprawiają, że jest kompanem, któremu możesz powiedzieć wiele rzeczy. Ale tylko wtedy, gdy masz na to chęć. A on nie będzie naciskał i pytał, jakie miałeś skarpetki, gdy zaciągnąłeś do łóżka koleżankę z roku. Nie będzie bombardował: no i jak? no i jak?, tylko posłucha i poradzi. Ponarzekasz na swoją kobietę, obgadasz barmankę i powiesz, że reprezentacja gra całkiem do bani. A przyjaciel... powie, że jego żona jest czasami nie do wytrzymania, kelnerka ma ładne nogi, a skrzydłowy to ostatnia oferma. Bo to, co spaja męską przyjaźń to fakt, że nie ma w niej miejsca na kobiety.  Ale w tym tylko właśnie momencie męskiej intymności przy barze lub na siłowni. Ale zaraz potem – kochamy kobiety!
To jak? Idziesz na jednego?

Marcin Fijałkowski