Jak zostać Marine?

Ostry wycisk w 12 tygodni. Zimno. Biegi. Marsze. Ćwiczenia. Krzyki. Strzelanie. To wszystko czyni ze zwykłego zjadacza chleba prawdziwego żołnierza elitarnej jednostki Marines.

W USA działa 40 dużych biur rekrutacyjnych i znacznie więcej mniejszych punktów. W nich pracują osoby zachęcające do wstępowania. Rekruterzy nierzadko rozmawiają i sprawdzają ponad 200 osób, aby znaleźć odpowiedniego kandydata. Dobre zdrowie, brak poważnych konfliktów z prawem i ukończone liceum to absolutne minimum dla przyszłego Marine. Jeśli pozytywnie przejdzie ten etap dostaje skierowanie na prawdziwy wycisk, czyli bilet do bazy Marines w Parris Island w Południowej Karolinie. Jeśli nie wymięknie, spędzi tam 12 tygodni. Pierwsze kilka dni w ośrodku to jeszcze ostatnie chwile spokoju. Sprawy administracyjne, ostatnie testy (1,5 mili poniżej 11 minut, pompki i brzuszki) i badania lekarskie.
Pierwszy miesiąc jest dla rekrutów najtrudniejszy. To nagła zmiana środowiska i otoczenia. Nie ma wokół przyjaciół ani rodziny, a są całkiem obcy ludzie i krzyczący dowódcy. A do tego jeszcze duży wysiłek i trudne warunki.
Marine podczas 12 tygodni staje się ze zwykłego człowieka żołnierzem. Treningi sprawnościowe, tory przeszkód, walka wręcz, taktyka i zajęcia z karabinem sprawiają, że kandydat szybko uczy się swojego przyszłego fachu. Największym wyzwaniem jest 11. tydzień nazywany Próbą („The Crucible”). To 52-godzinne połączenie zadań dla oddziałków przyszłych Marines. Muszą oni wykazać się umiejętnościami i wiedzą zdobytą podczas całego kursu a do tego współdziałać z kompanami. Jeśli nie będą współpracować po prostu nie zdołają zaliczyć misji. W czasie tego trudu będzie kilka forsownych marszów w pełnym rynsztunku, a do pokonania kilkadziesiąt kilometrów i sporo zadań. Na odpoczynek będzie czas może przez 4 godziny. Do jedzenia specjalne posiłki MRE (gotowe do spożycia). To niezbędnik spożywczy, który zawiera danie główne, mnóstwo dodatków i... sam się podgrzewa! Drobinki tworzywa umieszczone w torebce i zalane wodą generują tyle ciepła, że wystarczy do ogrzania MRE. Jeśli ukończą Próbę pomyślnie zostanie już tylko parę dni do zostania Marine. Marzenie wielu osób zostanie spełnione i będą mogły pozdrawiać się okrzykiem Semper fidelis! (zawsze wierny), które jest zawołaniem Marines.

Marcin Fijałkowski