Dmuchane pałki

Nie tak dawno temu, bo w 1971 roku. Nie tak daleko, bo w Japonii. Pewien człowiek, ściślej mówiąc sensei (nauczyciel) Tetsundo Tanabe stworzył spochan.

To zbitek dwóch słów: sports oraz chanbara. Drugi wyraz oznacza po prostu bijatykę na patyki. – Każdy z nas od małego bawił się czasem w takie różne bitwy, a to na kijki, gałęzie. Teraz można to robić bezpiecznie z jeszcze większą radością – powiedział Tanabe. I faktycznie tak to właśnie wygląda. Zawodnicy ubrani w maski osłaniające twarz i głowę wychodzą naprzeciw siebie i starają się pokonać przeciwnika trafiając go… nadmuchanym, gąbkowym mieczem. Nikomu nie dzieje się krzywda, może czasem pojawi się zaczerwienienie czy niewielki siniak, ale szybko się o tym zapomina w serdecznej atmosferze. Nie dziwne, więc, że Tanabe nazywa spochan wrotami do świata zabawy. Trenować może każdy – nawet ludzie bez przygotowania kondycyjnego czy wcześniejszych ćwiczeń sztuk walki. Na zawodach pojawiają się kilkuletnie dziewczyny i chłopcy, a zaraz po nich walczą dorośli i niekiedy starsi ludzie.
- Ten sport według mnie nie wymaga sędziego. Zawodnik wie, że został trafiony i przyznaje się do tego. Wszystko odbywa się w atmosferze zabawy i szacunku – podsumował Tanabe. Mimo tego na zawodach i Mistrzostwach Świata nie brakuje sędziów, którzy czuwają nad przebiegiem walki. A warto powiedzieć, że starcia toczą się w błyskawicznym tempie. Nierzadko pojedynek prowadzi się do jednego lub dwóch trafień, a szybkość atakujących jest niezwykła. Stąd czasem sędziowie się jednak przydają.
Spochan to także różnorodność. Pojedynki mogą się toczyć w kilku formułach: taisen, czyli jeden na jeden, ransen, czyli grupy o nierównych siłach (także kilku na jednego) oraz najciekawsza chyba opcja kassen, czyli mecz grupowy. W tej możliwości stają naprzeciw siebie dwie równe grupy sięgające niekiedy kilkudziesięciu zawodników. Więc zabawa jest naprawdę przednia.
Poza tym bogactwo broni – mimo, że wszystkie są gąbkowe i dmuchane nie brakuje pośród nich mieczy, włóczni, kijów, noża. Daje to olbrzymie możliwości różnych konfrontacji. Mimo, że Tanabe określał spochan jako zabawę to ten sport daje możliwość doświadczonym zawodnikom czy szermierzom sprawdzenia się na pełnej szybkości i sile w starciu bez żadnego ryzyka.
W Polsce również można spróbować swoich sił w Spochan. Ten sport propaguje shihan Tomasz Piotrkowicz, legenda i prekursor karate w Polsce. Oprócz zajęć karate, samoobrony, kobudo (walki różną bronią) podjął się również prowadzenia zajęć spochan (www.chanbara.pl). Jeśli chcielibyście spróbować, jakie szanse ma miecz samurajski w starciu z nożem – zapraszam na treningi spochan!

Marcin Fijałkowski