Warszawska lokomotywa
poniedziałek, 21 marca 2011 19:12
...czwarta próba Eagles. Adam Nawrocki rusza środkiem. Przeskakuje pierwszego obrońcę, ale za chwilę zostaje powalony przez następnego. Zapada cisza. Sędziowie wzywają obsługę łańcucha. Minuta niepewności...
„Jeden cal!”
Krzyczy jeden z zawodników przy linii bocznej. Właśnie tyle brakuje piłce do down markera. Futbolówka trafia więc do Miners, którzy zaczynają drive. Euforia na trybunie śląskich kibiców sięga zenitu. Gracze cieszą się równie mocno. Odzyskanie piłki to szansa na remis, a może nawet i wygraną. Końcówka czwartej kwarty spotkania pomiędzy RMF MAXXX Warsaw Eagles a AZS Silesia Miners to dramatyczna próba nawiązania walki przez Górników. Przy wyniku 13:6 i kilku minutach na zegarze może się przecież stać wszystko.
Rozpaczliwe podania
Jak można zagrać w takiej sytuacji? Głęboko, długim podaniem. Odszukać wolnego skrzydłowego, wypuścić piłkę i czekać, czekać aż trafi do właściwego zawodnika, który poniesie ją aż do pola punktowego. Hut. Hut. Snap. Bartłomiej Jaguszewski wykonuje wszystko zgodnie z planem. Odbiera piłkę, szuka receivera, rzuca. Tyle, że tym razem futbolówka wędruje prosto do rąk rywala. Jan Cenkier z Eagles tylko przez ułamek sekundy wygląda na zaskoczonego. Potem rusza dynamicznie w stronę pola punktowego i po 45-jardach akcji powrotnej zdobywa przyłożenie, którym rozwiewa wątpliwości wśród Miners kto jest lepszy w tym spotkaniu. Podwyższenie za jeden punkt dodaje Kwieciński i chwilę później wykonuje kickoff. Górnicy jakby ciągle niezrażeni ruszają do kolejnego dramatycznego ataku. Znów nie mają innego wyjścia niż próby dalekiego dogrania. Ale Jaguszewski znów wysyła piłkę wprost do rąk rywali. Tym razem prezent odbiera Szymon Pobudkiewicz i po 35 jardach biegu zdobywa sześć punktów dla Eagles. Ostatnim akordem jest podwyższenie Kwiecińskiego. Miners schodzą z boiska pokonani 27:6. Wynik nie oddaje przebiegu tego bardzo wyrównanego spotkania, które wysoko wygrali Eagles za sprawą dwóch przechwytów w końcówce i skutecznym akcjom powrotnym. Miners wygrywając z Devils i tocząc wyrównany bój z mistrzem PLFA pokazali, że kryzys z poprzedniego sezonu mają już za sobą.
„Najpierw powoli...”
Niedzielne południe. Stadion RKS Marymont w Warszawie. Schodzą się stołeczni kibice. Przyjeżdża również, jak zwykle w doskonałej formie, Miner Nation. Zbliża się godzina rozpoczęcia meczu. Na murawę wbiegają zawodnicy przy akompaniamencie głośnej muzyki, dopingu kibiców i tańców cheerleaderek. Kickoff wykonują goście. Odbiera David Jefferson, ale nie ma szansy rozwinąć skrzydeł i pada przygnieciony śląskimi obrońcami. Gospodarze rozpoczynają swój pierwszy drive. Dość ociężale, nierówno i jakby rozgrzewkowo. Piotr Osuchowski na przemian z Adamem Nawrockim próbują znaleźć luki w defensywie Miners, ale po kilku podejściach Eagles muszą ratować się puntem.
Nie lepiej jest po drugiej stronie, bo liczba zagrań Górników to... dwa. Z czego jedno to fumble, po którym rozstają się z futbolówką. W takim rytmie upływa pierwsza kwarta. Orły badają rywali akcjami biegowymi Nawrockiego i Osuchowskiego a Daniel Krawiec próbuje niekiedy zaskoczyć podaniem. Miners nie mają większych problemów z kontrolowaniem ataków rywali. Kłopotów przysparza jednak ich własna ofensywa. Biegi Łukasza Samojłowicza oraz Grzegorza Sudera nie wystarczają, aby przedrzeć się pod pole punktowe. Jaguszewski nie ma wielu okazji do podań – zawodnicy Miners są dobrze kryci, więc szybko okazuje się, że punt to jedyne wyjście.
„...i biegu przyśpiesza...”
Ale Eagles przełamują tę wynikową stagnację na początku drugiej kwarty. Krawiec popisuje się świetnym, 40-jardowym podaniem do Zbigniewa Smyczyńskiego. Dalej akcje idą na Osuchowskiego, który jednak nie może się przebić przez śląski mur. Krawiec znów próbuje rozładować ruch przy line of scrimmage podaniem, ale piłka jest niedokładnie dograna. Ale tu z pomocą przychodzą sami Miners, którzy popełniają pass interference i dają Eagles świetną pozycję wyjściową do szturmu na pole punktowe. Długo nie trzeba czekać, żeby zobaczyć jak Osuchowski zdobywa pierwsze przyłożenie w meczu. Punkt z podwyższenia dodaje Kwieciński a chwilę później popisuje się znakomitym kickoffem, który ląduje za end zone rywali. Miners próbują nawiązać walkę. Jaguszewski posyła długie podanie Zbigniewa Szrejbera, który dzięki temu przesuwa swój zespół niemal pod strefę punktową. Ale tutaj Górnicy wydają się być bezradni.
Kolejno szybko zostają zatrzymani zarówno Suder, jak i Samojłowicz. Licznik prób przekręca się bezlitośnie i Miners zmuszeni są oddać piłkę przeciwnikom. Eagles jakby pewniejsi siebie zaczynają grać więcej podaniami. Krawiec próbuję rozciągać defensywę Górników rzucając futbolówkę to do Grzegorza Janiaka, to znów do Smyczynskiego. Efekt jest jednak skromny i niewystarczający, aby zdobyć po raz trzeci pierwszą próbę, więc piłka znów zmienia właściciela. Jednak nie na długo, ponieważ nadchodzi czas na przerwę, którą wypełniają konkursy dla publiczności i pokazy cheerleaderek. O odpowiednią oprawę meczu dbają Warsaw Eagles Ladies, które nie zapominają również o najmłodszych widzach. Dla dzieci zapewniono osobny, specjalny kącik z zabawami i malowaniem twarzy.
„... i gna coraz prędzej...”
Na murawę wracają oba zespoły, a kickoff odbierają Miners, którzy chyba zaczęli sobie zdawać sprawę, że warto zabrać się już za odrabianie strat. Rafał Datka dobrze przyjmuje piłkę i zdobywa kilkadziesiąt jardów dla Miners. Następna akcja to piękne, 35-jardowe podanie do Szrejbera, które jednak zostaje zniweczone przez faul jednego z Górników. Dodatkowo zespół ze Śląska cofa się o 15 jardów, ale Jaguszewski nie zwalnia tempa i posyła udane podania do Witolda Wolnego a później do Krzysztofa Matejuka i Kajetana Kamińskiego. Co z tego skoro w najważniejszych momentach Miners brakuje werwy, aby przełamać obronę Eagles. Kolejny raz będąc na połowie rywala stają bezradnie w miejscu. Ostatnią szansą w czwartej próbie jest field goal. Do tej sztuki podchodzi specjalista – Tomasz Józefiok, ale opuszcza murawę razem ze swoją formacją z niczym. Podobnie jak za chwilę atak Eagles, który znów po kilku próbach ratuje się puntem. Kwieciński wykonuje go solidnie i piłka ląduje po stronie Miners. Futbolówkę odbiera Rafał Datka. Ale bardzo szybko znajduje się obok niego Grzegorz Janiak, który solidnym, potężnym i głośnym tackle zatrzymuje Górnika i sprawia, że trybuny krzyczą z zachwytu.
„...i spieszy się, by zdążyć na czas...”
Gra nabiera prawdziwych rumieńców w czwartej kwarcie. Dramaturgii dodają nie tylko uciekające minuty, ale również deszcz. Przechwyt Jeffersona, który dobiega bardzo blisko pola punktowego dodaje Orłom skrzydeł. Wystarczają już później dwie akcje biegowe i Osuchowski ponownie zdobywa przyłożenie. Na ripostę ze strony Miners nie trzeba długo czekać, bo już w następnej serii zagrań Jaguszewski kilkakrotnie decyduje się na podania. W efekcie tego Szrejber zdobywa punkty dla Miners.
Podwyższenie jest jednak nieudane. Kickoff odbierają Eagles i rozpoczynają swój drive. Do końca spotkania niecałe dwie minuty, gospodarze prowadzą 13:6. Pierwsza próba to krótki bieg Osuchowskiego. Następne akcje to forsowanie akcji biegowej środkiem. To jednak okazuje się nieskuteczne. Czwarta próba Eagles...
Marcin Fijałkowski
