Słabo, słabiej, Delecta

W pojedynku dwóch ostatnich drużyn Polskiej Ligi Siatkówki lepsza od Delecty Bydgoszcz okazała się drużyna J.W. Construction AZS Politechnika Warszawa. Zmobilizowana stołeczna ekipa nie pozostawiła cienia wątpliwości wygrywając w setach 3:0.



Przed własną publicznością Inżynierowie nie chcieli i nie mogli przegrać. W meczu jak zwykle w ataku brylował Radosław Rybak, ale wreszcie mógł liczyć na swoich kolegów. Solidne wsparcie od Marka Siebecka i Jakuba Markiewicza pozwoliło stopniowo zwiększać prowadzenie. Goście grali bez dwóch podstawowych zawodników: - Nie będę płakać
i tłumaczyć się, że to przez brak graczy. Naszym celem jest utrzymanie się w lidze. Dopiero się poznajemy, ale widzę, że czeka nas bardzo dużo pracy – zapowiedział trener Delecty, Rostislav Chudik. Jego podopieczni byli wyraźnie gorzej zgrani i mieli problemy z dobrym odbiorem zagrywki, natomiast Politechnika konsekwentnie zbierała punkty w obronie,
i w ataku wygrywając tego seta wysoko – 25:17. Niewiele zmian wprowadził w tym meczu Edward Skorek, trener AZS, tłumacząc: - Dobrze wszystko funkcjonowało. To tak jak
z samochodem. Jeśli jedzie to nie trzeba wymieniać części.
W drugiej części gry spotkanie stało się bardziej wyrównane. Dobrą serią zagrywek popisał się Pavel Chudik i Politechnika trochę odskoczyła. Na wyjątkową pochwałę zasługuję ofiarność zawodników stołecznej drużyny, dla których tego dnia nie było straconych piłek. Gdy po jednym zagraniu wydawało się, że punkt zdobędzie Delecta, Mark Siebeck wybiegł daleko za pole i zdołał odbić piłkę. Dzięki takiej determinacji Inżynierowie wygrali drugiego seta 25:23. Publiczność wołająca w hali „ostatni, ostatni!” nie zawiodła się na swoich idolach. Politechnika już z większym impetem i precyzją w ataku przystąpiła do trzeciego seta. Mocniejsze i pewniejsze zagrania nie dały większych szans Delecie i Inżynierowie mogli świętować pierwsze zwycięstwo w lidze.

Marcin Fijałkowski